[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Pachniało kwiatami i morzem, i trochę zgnilizną, jakby zmieszane wszystkie zapachyświata próbowały uniknąć jednoznacznej definicji.Hol recepcyjny hotelu Cipriani był wyłożony boazerią, coś na pograniczu piękna ikiczu.Paula przyprawiłoby to o mdłości, ale u kobiety z perłami wywołało zachwyt.Zakażona wenecką gorączką pozwoliła, by szef recepcji omotał ją ową grandezzą, na którąskładały się uprzejmość, elegancja i protekcjonalność.Przez chwilę bałam się, że pod mojąmaską damy rozpozna małą oszustkę z Frankfurtu, lecz nawet jeśli tak się stało, plikniemieckich banknotów (i nonszalancja, z jaką je traktowałam) rozwiał jego wątpliwości.Studiowałam dokładnie zachowanie kobiety z perłami i naśladowałam naturalność, zjaką objęła w posiadanie to miejsce.Pieniądze nie mają ojczyzny.Amerykanka ani słowemnie zapytała o cenę zarezerwowanego apartamentu, który oczywiście otrzymała.Może już jąznała, a może była jej obojętna.Zostawiła kartę płatniczą i zapach perfum Chanel.Nieodwróciła się, kiedy szła do windy w butach sportowych, tym amerykańskim obuwiu bezklasy, o którym Wondraschek zawsze wyrażał się z odrazą.Niski mężczyzna niezaszczyciła go nawet jednym spojrzeniem wlókł z trudem jej cztery walizy.Klarapowiedziałaby, że on w ciągu miesiąca nie zarobi nawet połowy tego, ile trzeba zapłacić zadobę pobytu w takim apartamencie.Klara kochała bezsensowne porównania, ale sądziłam, żerównież ona uległaby urokowi Wenecji i tego hotelu z całą jego wątpliwą elegancją.W Ciprianim , po wrażeniach dworcowych, było cicho, ba! prawie bezgłośnie.Słyszałamszelest swoich pieniędzy przeliczanych do wymiany przez szefa recepcji.Obiecał miprzepiękny pokój z najlepszym widokiem, więc nie ośmieliłam się tak wielkiej łaski kalaćfinansowymi pytaniami.W holu recepcyjnym siedział jakiś mężczyzna i czytał Herald Tribune.Nie przerwałlektury, kiedyśmy nadeszli, widziałam tylko nogi w spodniach z ostrymi kantami i gołe stopybez skarpet we włoskich białych skórzanych butach ze śmiesznymi pomponikami.GustawAschenbach, owa osobliwa figura, przez którą Mann sam posłał się na aut, nigdy by nie nosiłtakiego obuwia. Zmiercią w Wenecji zanudzał nas nauczyciel niemieckiego w moim ostatnim rokuszkolnym.On także był człowiekiem, który dbał o to co znakomite i wiądł z tęsknoty zadoskonałością.Nicość, do jakiej można było dążyć, okazywała się miejscem, gdzie grubedywany tłumią każdy krok, słowa zaś dobiera się starannie i wypowiada cicho.Boytowarzyszył mi do pokoju, rzeczywiście pięknego, choć małego pomieszczenia z wystawnymumeblowaniem i z widokiem na ogród i lagunę.Przyniesiono herbatę i owoce.Rozdałamnapiwki, przypuszczalnie za duże, ale któż się na to poskarży? Weszłam do wanny i paliłam,leżąc w gorącej wodzie; pozostałam w niej tak długo, aż odniosłam wrażenie, że skóra mi sięrozpuszcza.Wtedy poszłam do łóżka.Zasnęłam natychmiast i obudziłam się tuż po czwartejrano.Głos w telefonie, bardziej włoski niż angielski, objaśnił mnie, że o tej porze w hotelunie można nic zjeść, w mieście także nie.Zadzwoniłam do Hamburga, do Klary, ale nikt sięnie zgłosił. Nie było słowem tej godziny.Noc już się skończyła, ale rano jeszcze nie nadeszło.Ogrzewania nie włączono, toteż czułam, jak przenika mnie zimno.Nie wiedziałam, dlaczegojestem w Wenecji i jak długo tu pozostanę.I nie miałam pojęcia, co będzie potem.Siedziałamprzy oknie otulona kołdrą, paliłam i wpatrywałam się w nicość.Czas nicości minął dopiero osiódmej, kiedy opuściłam pokój, by zjeść jakieś śniadanie.Hotele wczesnym rankiemsprawiają wrażenie zaspanych i pozbawionych dyscypliny, zwłaszcza w Wenecji.Gdyznalazłam się w pokoju śniadaniowym, świecił jeszcze pustkami, siedział w nim tylkomężczyzna z gazetą.Ten z holu.Nosił białe sznurowane buty i przez moment pomyślałam, żeto posąg umieszczony tu, aby zaintrygować gości.Może gipsowa postać Hemingwaya.Takiżart dyrekcji
[ Pobierz całość w formacie PDF ]