[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Kielich w dłoni Feara nie poruszył się dostrzegalnie, Trull zauwa\ył jednak, \ewino omal się nie wylało, jakby odrętwienie odarło z siły rękę jego brata. Mów dalej zdołał wykrztusić Fear. W waszym ludzie nie ma na to precedensu, nie ma \adnych zasad ciągnąłUdinaas. Rhulad z chęcią rozwiązałby swe mał\eństwo, cofnąłby wszystko, couczynił.Ale jest dziecko.Rozumiesz, Fearze Sengar? I ono będzie dziedzicem.Rhulad przerwał mu ochrypłym śmiechem. Nie będzie dziedzica, Fear.Nigdy.Nie rozumiesz? Ten tron stanie się dla mniewiecznym brzemieniem.Brzemieniem.Na Siostry, co cię przebudziło, Rhulad? Kto cię przebudził?Trull przeniósł wzrok z powrotem na Udinaasa i zakręciło mu się w głowie odnagłego zrozumienia.Udinaas? Ten.ten niewolnik?Udinaas kiwał głową, nie przestając patrzeć Fearowi w oczy. Wojownik, który wychowa to dziecko, pozostanie jego ojcem we wszystkimoprócz nazwy.Nie będzie oszustwa.Wszyscy będą o tym wiedzieli.Je\eli będzie ztego powodu piętnowane. Będę musiał sam temu zaradzić stwierdził Fear. Jeśli postanowię stanąć uboku Mayen, byłej \ony cesarza, i wychowywać nie swoje dziecko jakopierworodnego potomka \ony. Jest tak, jak mówisz, Fearze Sengar potwierdził Udinaas, a potem się odsunął.Trull wyprostował się powoli, wyciągnął rękę i delikatnym ruchem poprawiłpuchar w dłoni Feara.Brat spojrzał na niego z zaskoczeniem w oczach, a potemskinął głową. Rhulad, a co na to wszystko matka? Mayen karała samą siebie białym nektarem.Niełatwo jest pokonać takieuzale\nienie.Uruth ma zamiar.Fear zamknął oczy.Z ust wyrwał mu się cichy jęk.Rhulad wyciągnął rękę, jakbychciał go dotknąć, ale zawahał się i spojrzał na Trulla.Ten skinął głową.Tak.Teraz.Wydawało się, \e przelotny kontakt przeszył na wylot Feara, który otworzył nagleoczy. Bracie rzekł Rhulad. Przykro mi.Fear przyjrzał się twarzy najmłodszego ze swych braci. Wszystkim nam jest przykro, Rhulad odparł. Z.bardzo wielu powodów.Co Uruth mówi o dziecku? Czy jest zdrowe? Fizycznie tak, ale podziela głód matki.To będzie.trudne.Wiem, \e na towszystko nie zasłu\yłeś, Fear. Mo\e i nie zasłu\yłem, Rhulad, ale i tak przyjmę to brzemię.Dla Mayen.I dlaciebie.Przez pewien czas nikt się nie odzywał.Popijali wino i Trull odnosił wra\enie, \ejest tu obecna jakaś część jego \ycia, o której sądził, \e dawno ju\ zniknęła, a nawet,\e nigdy nie istniała.Siedzieli razem we trzech.Byli braćmi i niczym więcej.Na zewnątrz zapadła noc.Udinaas przyniósł posiłek i więcej wina.Po jakimśczasie Trull wstał i ruszył przez kolejne przedziały namiotu.Alkohol zamazywałszczegóły i Rhulad z Fearem ledwie zauwa\yli jego odejście.W małym pomieszczeniu o ścianach z płótna znalazł Udinaasa.Niewolnik siedział na niskim stołku, jedząc kolację.Uniósł wzrok, zaskoczonynagłym pojawieniem się Trulla. Jedz dalej, proszę uspokoił go Edur. Zasłu\yłeś na swój posiłek, Udinaas. Czy czegoś ode mnie chcesz, Trullu Sengar? Nie.Tak.Co właściwie zrobiłeś?Niewolnik uniósł głowę. O co ci chodzi? Z nim.Co z nim zrobiłeś, Udinaas? Niewiele, Trullu Sengar. Nie, muszę usłyszeć odpowiedz.Kim dla niego jesteś?Udinaas odstawił talerz i pociągnął łyk wina. Pewnie poddanym, który się go nie boi. I to.wszystko? Chwileczkę, tak, rozumiem.Ale dlaczego? Dlaczego nieczujesz przed nim strachu?Udinaas westchnął i Trull uświadomił sobie, jak bardzo wyczerpany jestniewolnik. Wy, wszyscy Edur, widzicie tylko miecz.Albo złoto.Widzicie.moc.Przera\ającą i brutalną. Wzruszył ramionami. Ja widzę, ile za nią zapłacił, ile togo kosztuje.W końcu jestem Letheryjczykiem dodał, krzywiąc się. Rozumiempojecie długu. Uniósł wzrok. Trullu Sengar, jestem jego przyjacielem.Towszystko.Trull przyglądał się niewolnikowi przez kilka uderzeń serca. Nigdy go nie zdradz, Udinaas.Nigdy.Letheryjczyk odwrócił nagle wzrok.Wypił kolejny łyk wina. Udinaas. Słyszałem cię wychrypiał niewolnik.Trull odwrócił się ku wyjściu.Nagle jednak zatrzymał się i obejrzał za siebie. Nie chcę się z tobą rozstawać w taki sposób.Dlatego, Udinaas, dziękuję ci zato, co dla niego uczyniłeś i co mu dałeś.Letheryjczyk skinął głową, nie podnosząc wzroku.Wyciągnął rękę po talerz.Trull wrócił do centralnego przedziału i zobaczył, \e tymczasem zjawił sięHannan Mosag i pogrą\ył się w rozmowie z Rhuladem. Hull jest przekonany, \e to będzie w pobli\u miasteczka poło\onego w dolerzeki.Mo\e dzień drogi stąd.Musimy jednak podjąć tę podró\, cesarzu.Rhulad odwrócił wzrok, wpatrując się w oddaloną ścianę. Armie muszą maszerować naprzód.Na Twierdzę Brans.Nie będzie \adnejzwłoki ani nadkładania drogi.Udam się tam z Fearem i Trullem.Zabierzemy HullaBeddicta jako przewodnika.I oczywiście Udinaasa. I k risnana zaproponował król-czarnoksię\nik a tak\e naszych nowychdemonicznych sojuszników, dwóch Kenryll ahów. Zgoda, ich równie\.Spotkamy się z wami pod Twierdzą Brans
[ Pobierz całość w formacie PDF ]